Archiwum dla Kwiecień, 2009

3. Lista

Posted in Pamiętnik with tags , , , , , , on 24 kwietnia 2009 by Karolina

Cały dzień, który spędziłam w pracy poświęciłam na przygotowanie listy facetów, których znam, i którzy potencjalnie mogliby zostać moimi mężami. Oczywiście nie wszyscy jednocześnie. Niestety, muszę wybrać tylko jednego z nich, chociaż… Nie chciałabym wpaść w feministyczny ton, ale dlaczego w niektórych kulturach to mężczyzna może mieć kilka żon, a nie żona kilku mężów? Mirek, mój kolega z pracy, który z racji bycia moim podwładnym nie znalazł się na mojej liście, powiedział, że wielożeństwo wynika z możliwości prokreacyjnych. Jeden mężczyzna może jednocześnie zapłodnić nieograniczoną liczbę kobiet, natomiast kobieta, może być jednocześnie zapłodniona tylko przez jednego mężczyznę. Chciałabym poznać faceta, który byłby w stanie w jedną noc zaspokoić swoich dziesięć żon. Dziesięć? Niech jedną dobrze zaspokoi, a potem dopiero bierze się za następne. Chciałam wyrzucić listę do kosza, czując jawną niesprawiedliwość, ale na szczęście przypomniałam sobie, że w naszym kraju bigamia jest zabroniona. Oczywiście jak zwykle w takim przypadku przed oczami pojawił mi się obraz wujka Józka, kuzyna mojego taty, który był niepoprawnym bigamistą. Ręka sprawiedliwości dopadła go dopiero kilka lat po trzecim ślubie. Co ciekawe, wujek Józek wiódł rodzinne życie w trzech domach jednocześnie. Jak to możliwe? Nie wiem, ale jak tylko wujek Józek pojawi się na wolności na pewno go o to zapytam.
Znowu te dygresje! Miało być o sporządzaniu listy, więc wracam do tego tematu. Do szesnastej udało mi się zamknąć listę. Wydrukowałam ją sobie i okazało się, że wydruk zajął aż trzy kartki papieru. Byłam na siebie zła, bo gdybym wcześniej pomyślała, to ułożyłabym ją w trzech kolumnach i zmieściłaby się na jednej kartce. Nie znoszę takiego marnotrstwa! Ciągle wpajam moim pracownikom proekologiczne podejście do papieru, a tu proszę, sama o tym zapomniałam! Na szczęście szybko znalazłam uzasadnienie do tak ułożonej listy. Po prostu będę mogła przy każdej pozycji sporządzać krótkie notatki na temat kandydatów. Uśmiechnęłam się sama do siebie, że tak łatwo udało mi się wybrnąć z tej nieco kłopotliwej sytuacji. Teraz już nic nie stało na przeszkodzie, aby jeszcze spokojnie przeanalizować listę. Zanim jednak zabrałam się do jej przeglądania zadzwoniła moja mama z zaproszeniem na jutrzejszy obiad. Właściwie to nawet zdziwił mnie jej telefon, bo nigdy nie dzwoni z zaproszeniem. I tak każdą sobotę spędzam u rodziców, wysłuchując żali mojej matki, że wciąż nie ma wnuków. Tym razem jednak mama zadzwoniła, żeby upewnić się czy na pewno będę. Zastanawiałam się czy przypadkiem nie zapomniałam o imieninach jej lub taty, a może o ich rocznicy ślubu? Niemożliwe. Zawsze pamiętam o takich datach, więc to musiało być coś innego. Tak czy inaczej telefon od mamy na tyle wybił mnie z rytmu, że dopiero jutro przejrzę listę. Po obiedzie rodzice pójdą na spacer, a ja wtedy porobię sobie notatki i ustalę kolejność, w jakiej odbędzie się selekcja.

Trudny wybór

Reklamy

Podsumowanie Madlennn

Posted in facet, Pamiętnik, podsumowanie, poezja, szukam męża with tags , on 23 kwietnia 2009 by madlennn

Biologiczny zegar tyka
Ludzie dziwnie patrzą z boku
Myślisz sobie ” co jest ze mną”?
Czy brakuje mi uroku?

Jeszcze tli się w tobie wiara
Więc wydajesz wojnę światu
Spełnię wszystkie swe pragnienia!!!
Dam wątpiącym do vivatu!!!

Chociaż chaos czujesz w głowie
Jednak jedna myśl zwycięża
I zaczynasz kreślić plany
Jak w rok znaleźć sobie męża…

2. Pierwszy dzień po skończeniu 30 lat c.d.

Posted in Pamiętnik with tags , , , , , , on 23 kwietnia 2009 by Karolina

(Zdaję sobie sprawę, że przerywanie wpisów nie jest zbyt eleganckie, ale najpierw musiałam się przespać, a potem przemyśleć to, co chcę zrobić).

Na początek przypomnę, że zanim poszłam spać i zanim postanowiłam przemyśleć to, co chcę zrobić, dopadła mnie straszna myśl. Uświadomiłam sobie, że większość moich dawnych koleżanek już dawno ma jedno, dwoje lub więcej dzieci, nie wspominając o kochającym lub nie, mężu. Zrobiło mi się smutno, bo może to jednak prawda, że trzydziestoletnia panna jest mniej warta niż jej zamężne koleżanki. Zdałam sobie sprawę, że nie chcę już takiego życia. Już nie chcę samotnych wieczorów, ani kochanków na jedną noc. Chcę być spełnioną kobietą, której kariera zawodowa nie będzie stała na drodze ku rodzinnemu spełnieniu. Tak, chcę męża! Chcę dziecko! Nie, chcę dwoje dzieci! Trochę się uniosłam, ale teraz znowu złapałam doła. Przecież ja nie tylko nie mam męża, narzeczonego czy chłopaka. Nie mam nawet kogoś, kto podobałby mi się na tyle, aby chociażby przez moment zaistniał w mojej wyobraźni jako ktoś mi bliski. Stanowczo stwierdzam, że jestem zbyt wybredna. Szkoda, że ostatnio taka nie byłam, kiedy w hipermarkecie wybierałam mniej zgniłe pomidory ze sporej kupki bardzo zgniłych. Wiem, że mężczyzna to nie pomidor (no chyba, że za dużo wypije) i nawet ten mniej udany zasługuje na szansę…
Teraz siedzę przed monitorem, z kieliszkiem czerwonego wina i zastanawiam się czy mam się publicznie zobowiązać do znalezienia męża w ciągu roku… Tak, zrobię to! Obiecuję, że w ciągu roku znajdę sobie męża! A jeżeli mi się to nie uda? Myślę, że o to zacznę się martwić na miesiąc przed upływem roku. Na razie mogę być optymistką. Zaczynam od jutra!

Lista

Lista

1. Pierwszy dzień po skończeniu 30 lat…

Posted in facet, Pamiętnik, szukam męża on 23 kwietnia 2009 by Karolina

Wczoraj skończyłam trzydzieści lat. Miałam nadzieję, że nikt nie będzie pamiętał o moich urodzinach. Niestety, moje kochane przyjaciółki zawsze pamiętają o tak ważnej dacie. Ważnej dla nich, nie dla mnie, bo ja wcale nie zamierzałam cieszyć się z faktu ukończeniu trzydziestego roku życia. Muszę jednak przyznać, że wczorajsza impreza, spontaniczna i nieoczekiwana, przeciągnęła się aż do późnej nocy i było bardzo wesoło. Sporo wypiłam tej nocy i kiedy o siódmej rano zadzwonił budzik spostrzegałam dwa fakty. Pierwszy, że nie dam rady dzisiaj iść do pracy. A drugi fakt leżał obok mnie w czarnych skarpetkach na nogach i w dodatku głośno chrapał. Przez chwilę przyglądałam się temu zjawisku, próbując sobie przypomnieć jak to się stało? Ból głowy spowodowany nadmiarem drinków, którymi raczyłam się poprzedniej nocy nie pozwolił mi jednak na przypomnienie sobie czy zapraszałam tego obcego gościa do mojego łóżka czy też nie. Nie mogłam też zrozumieć, jak to się stało, że ten facet wciąż ma skarpetki na nogach? Nie wiem czy można to nazwać profanacją, ale dla mnie był już spalony. Musiałam się go jak najszybcie pozbyć, jednak najpierw obowiązki, potem przyjemności. Sięgnęłam po komórkę i szybko wysłałam SMS-a do mojej asytentki, że biorę urlop na żądanie. Skarpetkowy amant nawet nie drgnął, pomimo głośnego sygnału jaki wydał mój telefon, kiedy potwierdzał wysłanie wiadomości. Teraz to co lubię najbardziej, czyli pozbywania się obcego faceta z domu w ciągu sześćdziesięciu sekund. Ten okazał się rekordzistą, kiedy powiedziałam mu, że właśnie dzwonił mój mąż, że już wylądował na Okęciu i będzie za półtorej godziny w domu. Oczywiście było mu łatwiej, bo przecież skarpetki miał już na nogach. Przez chwilę przyglądałam mu się uważnie. Całkiem przystojny i nieźle zbudowany, jednak nie na tyle dobrze, żebym czuła sie obolała po nocy z nim spędzonej. A szkoda, bo czasem miło jest przez cały następny dzień ledwo powłóczyć nogami po spotkaniu z mężczyzną. Niestety, mój przypadkowy partner się nie sprawdził. Postanowiłam z niego zakpić: – Słuchaj, mamy jeszcze chwilę… – powiedziałam niskim głosem. – Mam na ciebie ochotę… – Zwariowałaś?! – wychrypiał przez krawat, który zbyt mocno zacisnął słysząc moją propozycję. – Przecież zaraz będzie tutaj twój mąż! – Ach, mój mąż! Po pierwsze będzie dopiero za półtorej godziny, a nam pewnie wystarczy pięć minut .- powiedziałam spokojnie.- A po drugie i tak chcę się z nim rozwieść! Facet spojrzał na mnie przestraszony, a ja zrozumiałam wreszcie sens powiedzenia, że strach ma wielkie oczy. – To jednak wciąż twój mąż. – odparł stojąc już w drzwiach. – To może umówimy na inny dzień? – spytałam, ale jedyną odpowiedzią było jedynie trzaśnięcie drzwiami. Tak, skończyłam trzydzieści lat, ale nadal potrafię się bawić. Po chwili jednak dopadła mnie straszna myśl…

Skarpetkowy amant