1. Pierwszy dzień po skończeniu 30 lat…

Wczoraj skończyłam trzydzieści lat. Miałam nadzieję, że nikt nie będzie pamiętał o moich urodzinach. Niestety, moje kochane przyjaciółki zawsze pamiętają o tak ważnej dacie. Ważnej dla nich, nie dla mnie, bo ja wcale nie zamierzałam cieszyć się z faktu ukończeniu trzydziestego roku życia. Muszę jednak przyznać, że wczorajsza impreza, spontaniczna i nieoczekiwana, przeciągnęła się aż do późnej nocy i było bardzo wesoło. Sporo wypiłam tej nocy i kiedy o siódmej rano zadzwonił budzik spostrzegałam dwa fakty. Pierwszy, że nie dam rady dzisiaj iść do pracy. A drugi fakt leżał obok mnie w czarnych skarpetkach na nogach i w dodatku głośno chrapał. Przez chwilę przyglądałam się temu zjawisku, próbując sobie przypomnieć jak to się stało? Ból głowy spowodowany nadmiarem drinków, którymi raczyłam się poprzedniej nocy nie pozwolił mi jednak na przypomnienie sobie czy zapraszałam tego obcego gościa do mojego łóżka czy też nie. Nie mogłam też zrozumieć, jak to się stało, że ten facet wciąż ma skarpetki na nogach? Nie wiem czy można to nazwać profanacją, ale dla mnie był już spalony. Musiałam się go jak najszybcie pozbyć, jednak najpierw obowiązki, potem przyjemności. Sięgnęłam po komórkę i szybko wysłałam SMS-a do mojej asytentki, że biorę urlop na żądanie. Skarpetkowy amant nawet nie drgnął, pomimo głośnego sygnału jaki wydał mój telefon, kiedy potwierdzał wysłanie wiadomości. Teraz to co lubię najbardziej, czyli pozbywania się obcego faceta z domu w ciągu sześćdziesięciu sekund. Ten okazał się rekordzistą, kiedy powiedziałam mu, że właśnie dzwonił mój mąż, że już wylądował na Okęciu i będzie za półtorej godziny w domu. Oczywiście było mu łatwiej, bo przecież skarpetki miał już na nogach. Przez chwilę przyglądałam mu się uważnie. Całkiem przystojny i nieźle zbudowany, jednak nie na tyle dobrze, żebym czuła sie obolała po nocy z nim spędzonej. A szkoda, bo czasem miło jest przez cały następny dzień ledwo powłóczyć nogami po spotkaniu z mężczyzną. Niestety, mój przypadkowy partner się nie sprawdził. Postanowiłam z niego zakpić: – Słuchaj, mamy jeszcze chwilę… – powiedziałam niskim głosem. – Mam na ciebie ochotę… – Zwariowałaś?! – wychrypiał przez krawat, który zbyt mocno zacisnął słysząc moją propozycję. – Przecież zaraz będzie tutaj twój mąż! – Ach, mój mąż! Po pierwsze będzie dopiero za półtorej godziny, a nam pewnie wystarczy pięć minut .- powiedziałam spokojnie.- A po drugie i tak chcę się z nim rozwieść! Facet spojrzał na mnie przestraszony, a ja zrozumiałam wreszcie sens powiedzenia, że strach ma wielkie oczy. – To jednak wciąż twój mąż. – odparł stojąc już w drzwiach. – To może umówimy na inny dzień? – spytałam, ale jedyną odpowiedzią było jedynie trzaśnięcie drzwiami. Tak, skończyłam trzydzieści lat, ale nadal potrafię się bawić. Po chwili jednak dopadła mnie straszna myśl…

Skarpetkowy amant

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: