28. Szkoda, że to nie lato

Kiedy postanawiałam, że odzyskam pozycję w firmie nie spodziewałam się, że będzie to trudniejsze niż odzyskanie przyjaciółki. Inna sprawa, że odzyskanie przyjaźni Baśki zajęło mi naprawdę niewiele czasu i chyba spodziewałam się równie szybkich efektów w przypadku spraw zawodowych.

Niestety, z powodu częstych wyjazdów z Radkiem jedna żmija z ustami a la przyssawka, wkupiła się w łaski prezesa i następnie podstępnie przejęła moje obowiązki. No dobrze, może nie podstępnie, bo ktoś to musiał robić, ale dlaczego akurat ona? Żmija miała na imię Aneta i zdawałam sobie sprawę, że przez te jej naprawdę seksowne usta nie będzie łatwo wrócić do tego co było. Wszystko przez tych głupich facetów, którzy naprawdę myślą tylko o jednym.

Chyba nie potrafiłabym być mężczyzną. No bo jak można myśleć o niczym? Albo jak można godzinami ślęczeć przed telewizorem oglądając jakiś durny mecz. Nie da się zaprzeczyć oczywiście, że sport może być fascynujący i interesujący. Chociażby sukcesy Justyny Kowalczyk. Nawet ja z dumą oglądam transmisje z jej startów i co ważne, wszystko rozumiem. Najszybsza zawodnicza wygrywa. Tak samo jest z Małyszem. Kto dalej skoczy, ten zostaje zwycięzcą. W przypadku piłki nożnej takie proste to już nie jest. Weźmy na przykład rozgrywki grupowe na mistrzostwach świata. Oglądałam prawie wszystkie mecze z Radkiem i teraz co nieco orientuję się w tych zawiłościach. Więc po pierwsze mecz może zakończyć się remisem, a to znaczy, że nikt nie wygrał. Remisy powoduję, że piłkarze potrafią cieszyć się, że nie przegrali i tego to już nie ogarniam. Wyobraźmy sobie Justynę Kowalczyk, która zajmuje pierwsze miejsce i nie cieszy się ze zwycięstwa, tylko z tego, że nie przegrała.

Wracając jednak do oglądania meczy przez domowych kibiców. Wyobraźcie sobie dziewięćdziesiąt minut gry i do tego piętnaście minut przerwy, podczas których nic się nie dzieje. To znaczy zawodnicy biegają, podają sobie piłki, potem to samo robią ich przeciwnicy i tak na zmianę. Nie pada żadna bramka i mimo to można usłyszeć o taktyce, strategii, o świetnych zagraniach. To prawie tak jakby opowiadać koleżance o świetnym kochanku, który doskonale wiedział gdzie dotknąć, gdzie pocałować, co powiedzieć, ale do orgazmu nie doprowadził. To znaczy siebie doprowadził, bo oni zawsze potrafią skończyć. I co ciekawe, nie byłaby to jego porażka, tylko zwycięstwo lub ewentualnie remis, gdyby jednak okazał się dżentelmenem i też nie skończył.

Wracając jednak do tego, że mężczyźni myślą tylko o jednym, muszę wyjaśnić, że wcale nie chodziło mi o futbol. Dla widoku klęczącej przed nimi kobiety, z ustami jak u Anety, mężczyzni nie tylko zapomną o futbolu. Oni nawet skupią całą swoją uwagę na te kilka minut na kobiecie. Oczywiście pisząc kilka minut podkreślam jedynie mój wrodzony optymizm. Zwykle trwa to o wiele krócej i często bez możliwości szybkiej powtórki. Dlatego chcąc skupić myśli mężczyny na sobie, należy dużo obiecywać, a mało z tego realizować.

I to właśnie robiła Aneta. Podczas narady u prezesa cały czas trzymała w ustach końcówkę ołówka. Kręciła tym językiem na wszystkie strony, jakby chciała z tego ołówka zrobić serpentynę. Jak można się domyślić, wszyscy obecni panowie, łącznie z prezesem patrzyli na to z opadniętymi szczękami. Prezes to nawet ruszał ustami jakby chciał coś powiedzieć, ale podejrzewam, że tylko bezwiednie odwzorowywał ruchy wargi Anety. 

– Aneta, przewiercisz sobie głowę tym ołówkiem, przestań tak nim kręcić – powiedziałam próbując zmusić ją do zaprzestania tych manipulacji.

– Nie mogę, jestem typem oralnym – odpowiedziała udając lekkie zawstydzenie i zaraz dodała, żeby panowie na pewno dobrze zrozumieli. – Lubię czuć, że mam coś w ustach.

Przyznaję, że zagotowało się we mnie. Chciałam to jeszcze jakoś skomentować, ale patrząc na obecnych panów wiedziałam, że nie mam już żadnych szans. Oni o niczym innym już nie myśleli.

Byłam bliska załamania, ale na szczęście przypomniała mi się opowieść jednego z moich dawnych znajomych. Opowiadał o dziewczynie, która potrafiła włożyć sobie do ust czereśnię z ogonkiem i po chwili wyjąć ten ogonek razem z pestką. Nie byłoby to nic nadzwyczajnego, gdyby na ogonku nie zawiązywała jednocześnie słupełka. Jak zarzekał się mój znajomy, nie zna faceta, który nie byłby tym zafascynowany. Szkoda, że to styczeń i zdobycie czereśni lub wiśni z ogonkami jest raczej niemożliwe. Z drugiej strony i tak nie potrafię wiązać słupełków językiem, więc będę mieć czas do wakacji, aby potrenować tę przydatną umiejętność, żeby potem załatwić tym Anetę. Oczami wyobraźni widziałam jej głupią minę i ta myśl pomogła mi dotrwać w spokoju do końca narady.

Po zebraniu opowiedziałam wszystko Baście. Ta słusznie zauważyła, że na pewno znaczenie szybciej odzyskam pozycję w firmie i ta wyjątkowa umiejętność nie będzie mi potrzebna podczas narad. Miała oczywiście rację, ale i tak nie zniechęciło mnie to jednak do planów podjęcia ćwiczeń. Nigdy nie wiadomo, czy w jakiejś innej sytuacji taki supełek mi się nie przyda.

A co do pracy… No cóż, pomyślę nad jakąś strategią i od poniedziałku zacznę. Dzisiaj wolę pomarzyć o ogonkach.

Reklamy

Komentarzy 13 to “28. Szkoda, że to nie lato”

  1. Lol, ja tez sie zawsze zastanawiam jak kobiety moga tak bezmyslnie chodzic godzinami po sklepach, albo godzinami ogladac bezmyslne seriale ktorych przebieg da sie odgadnac po 5 min ogladania ? Pewnie na tej samej zasadzie co mezczyzni mecze 🙂

    Inna sprawa ze to ty przez cale spotkanie myslalas o Anecie, a nie mezczyzni. Wiec to chyba kobiety mysla tylko o jednym. Albo to kobiety mysla ze my myslimy tylko o jednym. Naprawde uwazacie ze jestescie tak wyjatkowe i cudowne i interesujace ze faceci tylko mysla co macie miedzy nogami albo jaki spadek cisnienia potraficie uzyskac na ssaniu ?

    • Zdziwiłbyś się, gdybyś poznał moje myśli i pragnienia 😉 A jeszcze bardziej byś się zdziwił, gdybyś już teraz poznał moją opinię o mężczyznach 😉

  2. Może bym się zdziwił może nie. Ogólnie mam troche znajomych więc różne już opinie słyszałem. Myśle że jak poznam Twoją to mój swiat nie stanie w płomieniach, a morza się nie zagotują 🙂

  3. Coz, nie sadze aby az tak mi na tych informacjach zalezalo… Pewnie co jakisc czas wpadne cos czytnac ale raczej nie jestem targetem twojego bloga. Mimo wszystko pozdrawiam 😉

  4. Mellania Says:

    – Aneta, przewiercisz sobie głowę tym ołówkiem, przestań tak nim kręcić – powiedziałam próbując zmusić ją do zaprzestania tych manipulacji.

    – Nie mogę, jestem typem oralnym – odpowiedziała udając lekkie zawstydzenie i zaraz dodała, żeby panowie na pewno dobrze zrozumieli. – Lubię czuć, że mam coś w ustach.

    Ja na jej odpowiedź chyba dopowiedziałabym coś w tym stylu -” no tak wiem, niektóre kobiety są jak dzieci, co w rączce, to do buzi”

  5. Mellania Says:

    Wiem jedno, nie lubię tej Anety z opowieści 🙂
    Wyobraziłam ją sobie jako kobietę o przerośniętych rybich ustach.
    Jeśli ona celowo tak robi przy facetach, to Ty zacznij bawić się włosami, nawijając pukiel włosów na palec, chociaż na naradzie wygląda to infantylnie.Ewentualnie baw się oprawkami okularów jeśli takie posiadasz. Przesuwaj palcami po nich 😉

  6. Mellania Says:

    Ja stawiałabym na delikatniejsze gesty jeśli już. Ewentualnie jeśli chciałabym pokokietować, to raczej słownie. „usta zajęte ślinieniem- fuj 😉

  7. Mellania Says:

    Powalimy Anetę jej bronią. A na dodatek idź na studia podyplomowe albo jakiś kurs. Ty, ale baby to złośliwe są i mściwe. Myślisz, że faceci też tak mają? 😀

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: